ROME SDS – MAGIC BUS TOUR – relacja + fotki

Jakiś czas temu odbył się tour ROME SDS – Magicznym Autobusem po najlepszych miejscówkach w USA
Jedną część nowego filmu ROME „No Correct Way” będzie właśnie Magic Bus.
Magic Bus

Niestety pierwszego dnia padał śnieg i tajemniczy las był trochę zbyt mokry na malowanie Magicznego Bus?a Rome.
Dlatego ekipa znalazła dobrą, zadaszoną miejscówkę gdzie rozpoczęli malowanie.
Szczotki, pędzle, spray?e, farby to właśnie one pomogały Joel?owi, Seth?owi, Casey?owi i Brudnemu Joel?owi tchnąć duszę w pojazd. Już dziś wyruszy w swoją pierwszą podróż do przystanku w Snoqualmie.
To gdzieś w tajemniczym lesie koło Snogualmie Magic Bus został ręcznie pomalowany przez Joel?a Brinson, właściciela galerii w Portlnd Seth?a Neefus, jego brata Casey?a, Brudnego Joel?a i Runke?go. Pod koniec dnia jak już wszystko będzie na swoim miejscu będzie gotowy na swój pierwszy trip.
A już w weekend podróż Magic Bus?a się rozpocznie: riderzy z Waszyngtonu i Oregonu będą mieli okazję pośmigać z ekipą Rome.
Piątek, w Summit w Snoqualmie o godz. 16:00 ruszy pierwsza sesja Rome. Można było dołączyć do wymiataczy takich jak LNP, Max Legend, Eiki Helgasson, Casey Neefus, Greg Bokenkamp i wielu innych.
Następnie w niedzielę wesoła ekipa wymiataczy ruszy w kierunku Mt. Hood Meadows, żeby pośmigać z lokalesami z Oregonu i okolic.
Z małą pomocą Matki Natury udało nam się trafić na niesamowicie dobrą pogodę. Podczas gdy autobus zaczął się kulać do swojego pierwszego przystanku Summit w Snoqualmie załoga rozpoczynała przygotowania do pierwszego dnia na deskach. Po kilku godzinach rozgrzewki w parku nastał czas żeby rozdziewiczyć autobus. Odeszliśmy jednak od pomysłu żeby wykorzystać go jako wall, ale z pomocą obsługi parku udało nam się go wkleić w krajobraz parkowy. Eiki, Max Casey i inni zaopiekowali się busikiem jak należy, co będziecie mogli zobaczyć w No Correct Way. Miejscowi riderzy również przyłączyli się do nas. Hot Dogi Maxa szczególnie przypadły im do gustu. Słoneczko, grill z przyjaciółmi i niezła zabawa- dzięki wielkie Krush i reszta składu Summit. Mt. Hood i Windells są na naszej drodze jako następne.
Magiczny autobus dokulał się do kolejnego przystanku Mt. Hood Meadows, Windells i oczywiście sesja w centrum Goverment Camp. Po sezonie pełnym białego puchu nasze ekipa stanęła przed niezłym wyzwaniem bo nagle zasypany śniegiem spot stał się ciepłą wiosenną misją do rozgryzienia. Spędziliśmy kilka popołudni śmigając z licznie przybyłymi miejscowymi. Po zakończeniu jeżdżenia lecieliśmy na nocną sesje skate?owania w BOB- skateparku w Windells. Wielkie dzięki dla Mika Palino z Meadow i Ryan z Windells za pozwolenie obrendowania obozów.
Po zakończeniu zabawy w Hood nasza wesoła ekipa zmierza w kierunku słynnego domu Rome?a ? Rome Flaphouse? w Lake Tahoe. Droga nie powinna trwać dłużej niż 7 godzin. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż prędkość max. naszego pojazdu to 75km/h jechaliśmy troszkę ponad 11 godzin. Raz w środku nocy odwiedziliśmy dom Brudnego Joel?a w Kings Beach i zorganizowaliśmy tam ciąg dalszy imprezy 050601. Następnego dnia dotarliśmy do naszego 3 przystanku Sierra w Tahoe. Zajechaliśmy tam o poranku na idealną pipe?ową sesję. Ciepła pogoda, niesamowite i jedyne w swoim rodzaju jiby- to jest to, co nasza załoga lubi najbardziej.
Pod koniec zeszłego tygodnia Magic Bus zakończył sezon w Sierraw Tahoe i przeniósł się na północną część jeziora do Donner Pass w Kingvale. Kingvale to Regin przyciągając wszystkich kochających parki. Ekipa z Kingvale rozwinęła dla nas czerwony dywan i oddała nam swój park. Otworzyli drzwi i zaprosili dość dużo gości. Pojawiło się ponad 50 riderów żeby móc wspólnie z ekipa Rome uderzyć na park, spędzić trochę czasu w Magic Busie, zjeść grilla. Było naprawde super i to jak na razie najlepszy przystanek. Wielkie dzięki dla ekipy Sierra w Tahoe: Day, Durst i reszty.
Autobus wrócił na trasę w sobotę rano zaraz po piątkowej imprezie Annual 050601 w Tahoe. Na trasie do Sonory natrafiliśmy na pierwsze problemy techniczne związane z naszym autobusem i byliśmy zmuszeni zostać na noc w Minden aż do otwarcia sklepu z częściami. Po tym jak Johnny Paxson sam zainstalował nowy rozrusznik nie wierzyliśmy w cuda? a jednak. Wszystkie kable były przepalone i nie mieliśmy pojęcia co robić bo nie było żadnego otwartego sklepu w pobliżu.
Kilka nowych kabelków i godzinę później sprawił, że nasz pojazd znowu był na trasie. Byliśmy gotowi na finałowy postój w Mammoth.
Po długiej podróży, kilku fajnych dniach na desce z riderami od Seattle po Tahoe, sesji gitarowej, kilku niepowodzeniach z silnikiem i kijami basseball?owymi, Magic Bus wraz ze swoją niezłomną ekipą dotarł do Mammoth w poniedziałek na swój ostatni, finałowy przystanek. Droga była długa i męcząca, ale fajnie było tak przez parę dni po prostu nic nie robić.
Wraz z ekipą tubylców Team Rome spędził tydzień jeżdżąc w parku.

















Jedna myśl nt. „ROME SDS – MAGIC BUS TOUR – relacja + fotki

  1. siedze w pracy od 9. mam przerwe. wbijam na wajmo, zeby zrelaksowac sie z czwartkowym fotografem. i co? gowno! gdzie jest do chuja ten oczekiwany przeze mnie nius?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>